„Nie oceniajmy książki po okładce” to takie oklepane
powiedzenie, które wyszło daleko poza ramy literatury. Chodzi po prostu o to
aby oceniać wnętrze, zamiast powierzchowności. Sięgając po Anagramy z Warszawy
złamałem tą niepisaną zasadę i kosztowało mnie to bardzo wiele.
