Post-apokalipsa to osobny dział sci-fy i fantastyki, coś jakby połączenie tych dwóch gatunków. Na przestrzeni ostatnich 150 lat powstało sporo bardzo dobrych powieści osadzonych w tych realiach. Wspomnieć można choćby Piknik na skraju drogi, Kocią kołyskę czy Głowę Kasandry. Obok tych fenomenalnych pozycji dostaliśmy całą górę bezwartościowych książek. Świt 2250 jest pewną niewiadomą i na pozór ciężko zakwalifikować ją do którejś z grup.
