Jeśli dziennikarz sportowy bierze się za pisanie książki to zazwyczaj
nie wychodzi z tego nic dobrego. Felietony i krótkie opisy to nie książka
licząca kilkadziesiąt tysięcy słów. Przemysław Rudzki pokazał w Graczu, że nie
zawsze taki projekt jest skazany na porażkę. Gracz zabiera nas w miejsce
straszne, brudne, miejsce pełne smutku i samotności maskowane nieszczerymi uśmiechami
i górą pieniędzy. Trafiamy gdzieś w ciemne zakamarki… współczesnej Warszawy.
